Rozmowa z Mieczysławem Strukiem, marszałkiem województwa pomorskiego.

Michał Piotrowski: Generał Haller, dokładnie jak przed stu laty, odwiedził Gdańsk, potem przejechał pociągiem do Pucka i wrzucił zaślubinowe obrączki w morze. Jak Pan ocenia przebieg tegorocznych uroczystości?

Mieczysław Struk: Przede wszystkim chciałbym podziękować tym, którzy się w te wydarzenia aktywnie włączyli. Czy to w Gdańsku w niedzielę, czy w poniedziałek w drodze do Pucka i w samym Pucku. W niedzielę na gdańskim dworcu mieliśmy prawdziwe tłumy ludzi – byli najmłodsi, seniorzy, nie brakowało całych rodzin. Wszyscy zwiedzali zabytkowy pociąg, brali udział w festynowych atrakcjach, świetnie się bawili. W grze miejskiej, która wiodła ulicami Starego i Głównego Miasta wzięło udział około 1200 osób! A kiedy po czternastej na przystrojony flagami i transparentami peron wjechał konno generał Haller, to widziałem jakie wywarło to wrażenie na wszystkich zebranych. Dla mnie osobiście też był to niezwykle podniosły i wzruszający moment.

Przypomnijmy: sto lat temu Haller otrzymał obrączki właśnie od Polaków z Gdańska.

– Tak, odtworzyliśmy historyczną scenę z 1920 roku, kiedy rządowa delegacja jechała z Torunia do Pucka. W pociągu z Hallerem był też m.in. minister spraw wewnętrznych Stanisław Wojciechowski (późniejszy Prezydent Polski) i dr Stefan Łaszewski, wojewoda pomorski, który przed wojną siedzibę miał w Toruniu. W Gdańsku na pociąg czekały tłumy Polaków, lokalne władze i nowa administracja województwa pomorskiego. Podczas spotkania na dworcu dwie platynowe obrączki z wygrawerowanym napisem „Gdańsk 10.2.1920 Puck" Hallerowi wręczył dr Józef Wybicki, pierwszy starosta pomorski. To był bardzo odważny gest, pokazujący, że mimo decyzji o utworzeniu Wolnego Miasta gdańszczanie czują się Polakami. Pewnie gdyby nie te obrączki, wizyta Hallera w Pucku miałaby zupełnie inny przebieg. A dzięki nim doszło do symbolicznych zaślubin, które zapisały się na kartach historii i które wspominamy do dziś.

Przekazanie obrączek i festyn na dworcu to nie jedyne wydarzenie zorganizowane przez samorząd województwa pomorskiego.

– Tego samego dnia, jeszcze przed południem odbyła się uroczysta sesja Sejmiku Województwa Pomorskiego z udziałem samorządowców z województw Kujawsko-Pomorskiego i Zachodniopomorskiego. Po południu mieliśmy też w Dworze Artusa prezentację książki „Powrót Pomorza w Granice Rzeczypospolitej". To bardzo ciekawa publikacja przygotowana przez prof. Cezarego Obracht-Prondzyńskiego i dr. Krzysztofa Kordę, w której znalazło się wiele niepublikowanych dotychczas zdjęć i dokumentów historycznych. No, a wieczorem w Filharmonii Bałtyckiej na Ołowiance odbył się niezwykły koncert, podczas którego swoją prapremierę miała „Balticetta" – utwór skomponowany specjalnie na stulecie przez Leszka Możdzera.

Wrażeń najwyraźniej nie brakowało. Ale było to dopiero preludium, bo główne uroczystości czekały nas wszystkich w poniedziałek.

– 10 lutego z samego rana wyruszyliśmy zabytkowym pociągiem do Pucka. Mimo wczesnej pory chętnych do podróży też nie brakowało, pociągiem jechało ponad 200 osób. W wagonach było dość tłoczno, ale wszyscy pasażerowie mieli świetny nastrój. Generał Haller (znakomicie zagrany przez rekonstruktora) przechadzał się po wagonach i nastrajał nas patriotycznie. Towarzyszyła mu inna historyczna postać – ksiądz Józef Wrycza. Kolorytu dodawali liczni Kaszubi przebrani w barwne stroje. Mieliśmy dwa postoje – w Gdyni i w Redzie, ale warto podkreślić, że na całej trasie pociąg witały tłumy ludzi, którzy stali nie tylko na peronach, ale czasem nawet w szczerym polu, machali do nas, uśmiechali się. I znów, było w tym przejeździe, w tej atmosferze, coś naprawdę wyjątkowego. A największy tłum przywitał nas na stacji w Pucku, skąd we wspólnym pochodzie, przeszliśmy na rynek.

Najważniejszym momentem było jednak odtworzenie historycznych zaślubin…?

Dla nas, jako organizatorów tej części, tak. Ale pamiętajmy, że wcześniej odbyły się równie ważne, oficjalne uroczystości z udziałem Prezydenta RP Andrzeja Dudy. Dopiero po nich generał Haller i jego żołnierze ruszyli nad wody Zatoki Puckiej. Dokładnie w to miejsce, gdzie przed stu laty istniała baza wodna samolotów. Obecnie jest to teren prywatny, niedostępny dla postronnych, więc tym bardziej się cieszę, że mogliśmy z niego skorzystać. I znów – mimo, że pogoda była równie kapryśna jak przed stu laty – frekwencja dopisała. Na nabrzeżu zgromadził się tłum widzów, którzy mieli okazję zobaczyć, jak generał Haller wrzuca obrączkę w morską toń.

Czy wraz z zakończeniem rekonstrukcji zakończyły się rocznicowe wydarzenia?

– Największe emocje faktycznie już za nami, ale pamiętajmy, że czeka nas jeszcze powtórka gdańskiego koncertu Leszka Możdżera w Słupsku. A na początku lata kolejny Światowy Zjazd Kaszubów, gdzie również będziemy nawiązywać do stulecia zaślubin. Natomiast jesienią (jeśli wszystko dobrze się potoczy) pojawią się pierwsze ze stu łodzi, które pomorskie samorządy wspólnie zakupią w ramach projektu „100 łodzi żaglowych na 100-lecie zaślubin Polski z morzem". To będzie taki trwały element, który – mam nadzieję – będzie nam przez lata przypominał o tym wyjątkowym jubileuszu, w którym wspólnie mogliśmy uczestniczyć.

Dziękuję za rozmowę!

 

Z marszałkiem Mieczysławem Strukiem rozmawiał Michał Piotrowski